10427242_750316281716234_5294278413023499882_nNagrodzoną „Nike” książkę Cezarego Łazarewicza o pobitym na śmierć przez milicjantów w czasach PRL Grzegorzu Przemyku i jego matce przeczytałem dawno temu zaraz po jej wydaniu. Zyskała teraz na aktualności, gdyż mnożą się podobne zdarzenia powodowane przez policjantów Błaszczaka. Łazarewicz demaskuje kłamstwa władzy, którą reprezentowałem. Publicznie przyznawałem, że w tym wypadku nie tylko z urzędu, ale i z przekonania mijałem się z prawdą. Dlaczego? Łazarewicz – anioł prawdy – nie pisze o tym, że kłamać zaczęła ówczesna opozycja i wspierające ją rozgłośnie zagraniczne. Twierdziły one, że zaczęliśmy mordować dzieci działaczy opozycji, żeby zastraszyć ich rodziców. To straszne kłamstwo. Opisując mechanizm kłamania Łazarewicz nie zauważył, że kłamstwo jednych prowokuje kłamliwość drugich. Czyżby właśnie tym pominięciem zasłużył na „Nike”?