Gowin chodzi za pojedynczymi ludźmi i rozdaje im chwalącą go gazetkę. Telewizje chodzą za Gowinem, bo PO nie wytwarza żadnych obrazków. A jak długo w programach informacyjnych można pokazywać plaże.

Kiedy Gowin staje przed rzekomo strzeżoną bramą w Łańsku, gdzie jak mówi byczy się premier to aż prosi się, żeby kamera pchnęła bramę i weszła do środka pokazując baraszkujący plebs.

Tusk ma rzecznika, który za nim truchta z zaklejonymi ustami. Sam premier pojawia się rzadko, stoi i siedzi na ustawkach. To znaczy w miejscach specjalnie wybranych do wypowiedzi dla kamer. Sztywne to. Putin, który nie musi martwić się o wybory udaje, że złowił szczupaka albo antyczne amfory, wzlatuje, spada na ziemię, poluje. Nikt nie oczekuje od Tuska, żeby robił z siebie błazna ale jak już kopie tę piłkę to niech mówi o dziurze budżetowej. Nie zaś chowa się za Rostowskim. Ustami rządu nie powinien być najbardziej w danym momencie krytykowany jego członek.

Sądzę, że mam kwalifikacje na nauczyciela sztuki tracenia władzy. Nie jest to wielka sztuka.