Nie lubiące PiS media przypuściły atak na Adama Hofmana a przy okazji agenta Tomka i wicekaczora pana Lipińskiego. Na trasie służbowej upili się jak Polacy i baraszkowali. Znany z poczucia humoru rzecznik PiS żartował, że jego penis nie zmieściłby się w szafie. Mógł mieć na myśli szafkę dla lalek. Narodowe i katolickie media zapomniały się zgorszyć i incydent przemilczały. Media liberalne zawyły z oburzenia, co mnie ubawiło. Hołota bawi się jak hołota, a służbowe pożeranie opłatków trzeba gdzieś odreagować.

Na wyborcach PiS ludowe maniery nie robią złego wrażenia. Ach gdybyż taki Hofman przed kamerą kogoś zerżnął i potem zarżnął, to może by PiS-owi coś spadło…

U nas za socjalizmu prącia pokazywali sobie tylko przyszli politycy, na razie osadzeni w niższych klasach szkolnych i społecznych.