Wiater_urbanW czasie gdy Kaczyński i Biuro Polityczne PiS formowały Beacie Szydło rząd, ta poszła sobie do kina. Antypisowscy dziennikarze mieli o to do niej pretensje. Plugawe czepialstwo. Po pierwsze Szydło miała okazję obejrzeć film za darmo. Po drugie wyświetlano właśnie Bonda. Bondy to filmy dla dzieci, być może więc żaden doradca nie musiał pani premier wyjaśniać treści dzieła. Po trzecie zaś Szydło miała taki sam wpływ na skład swojego rządu jak na akcję filmu. Ja tak jeszcze nie zdziecinniałem, żeby pójść na Bonda. Wolę pojeździć sobie na drewnianym koniku na biegunach.