Pod fioletową mycką

W kościołach odczytano list arcypasterzy do ich arcybaranów. Biskupi doznali łaski pomieszania zmysłów. Z jednej strony ogłaszają kryzys spadku urodzeń w Polsce. Z drugiej potępiają związki niemałżeńskie, co w sensie społecznym oznacza: wpierw mieszkanie potem ciupcianie. Albo inaczej: najpierw zapłać klechom za ślub, a dopiero potem rozkładaj nogi do płodzenia. Katastrofa – woła episkopat. „Polska na naszych oczach się starzeje”. Wydłużanie życia jest jak wiadomo skutkiem postępu w medycynie i lecznictwie. Odchudzanie lub likwidacja służby zdrowia zapobiegłaby starzeniu się społeczeństwa. Na domiar absurdu biskupi zwalczają eutanazję – skuteczną formę odmładzania ludności.
Szczegółowe badania śmiertelności wskazują, że duchowni żyją szczególnie długo. Statystycznie postarzają więc społeczeństwo. Biskupi zaś żyją tak dobrze, że bez końca i nie płodzą, przynajmniej nie w małżeństwie. Jeśli biskupi chcieliby postępować za swoimi słowami powinni poślubiać dewotki, płodzić stada bachorów, nie chodzić do lekarzy, bo niech się dzieje wola boska i około sześćdziesiątki wieszać się albo prosić o eutanazję. Chętnie udzielę pomocy. Zastrzyk czy stryczek ekscelencjo?

Jak mówić panie premierze

Licząc od Edwarda Osóbki-Morawskiego znałem 13 byłych premierów. Z 9 byłem lub jestem na ty. Np. z Józefem Cyrankiewiczem i Janem Olszewskim. Czy nadal mogę mówić do nich lub myśleć o nich na ty?

Jan Olszewski od 45 lat mi się nie odkłania jako komunistycznemu sługusowi. Leszek Miller od lat nie podaje mi ręki i jak ja gdzieś wchodzę on wychodzi ponieważ jestem sprzedawczyk. Jeden ekspremier – nie podam nazwiska – raz jest ze mną na ty innym razem na pan więc na wszelki wypadek nie odzywam się do niego. Józef Oleksy kiedyś ze mną zerwał ale potem wrócił do mnie. Z ministrem od pana Mazowieckiego piłem już i brudzie i cofańce.

Ostatnio młody jeździec po Konstancinie autem „Subaru” na mój widok staje, odkręca okno i krzyczy: czerwony wieprzu ch… ci w … ja cię p… itd. Jako katolik jest bardzo otwarty. Czy jestem z nim na ty czy bynajmniej, musiałby orzec tej miary autorytet od bon tonu co Jola Kwaśniewska

Rodzina klatką dla ludzi

Przycisnęły mnie do krawężnika dźwięki alarmowe i błyski pędzącej dyskoteki. Karetka miała napis KREW. Uruchomiło to mój twórczy umysł. Gdyby Żydzi naprawdę ciasto na macę rozrabiali z chrześcijańską krwią pięknie byłoby napaść na tę karetkę zamiast męczyć zabijaniem dzieci delikatne żydowskie ręce.
Minęły niestety czasy, kiedy wierni i księża wierzyli w mordy rytualne, a Prymas Tysiąclecia wahał się w tej sprawie. Dziś rozlewa się inna wiara, mianowicie że chrześcijańskie rodziny naturalne i zastępcze zabijają swoje małe Madzie.
W rzeczywistości wskaźnik zabitych dzieci jest wciąż taki sam jak w czasach kiedy była maca, potem socjalizm, a później Wałęsa. Zwiększył się tylko telewizyjny popyt na zabite dzieci. Zastępczo pokazywane są więc dzieci jeszcze trochę żywe, ale kalekie, niedożywione lub najlepiej rakowate.
Jeżeli jednak rodziny zabijają dzieci to precz z polityką prorodzinną, którą ogłosi Tusk małpując Kaczyńskiego. Niech żyją ludzie wolni od rodzin i innych garbów.
Maria Czubaszek została gwiazdą, gdyż ogłosiła, że miała dwie skrobanki. Ja miałem sześć do dziesięciu w tym jedną robił handlarz samochodów, który udawał lekarza. Pomimo to nie jestem idolem. Dziewczynom niepotrzebne całe prącie. Wystarczy Czubaszek.

Spali idąc

W sobotę patrzyłem przez okno jak ulicami snuje się 100 tysięcy filetów jednej śniętej ryby. Filety nieco się scaliły zawodząc zachętę do imigracji „…z ziemi włooskiej do Poolski…”, bo też rdzenni Polacy robią pizzę jak mokradło. W tym czasie wódz Kaczyński stał już na mównicy i niemo ruszał ustami jak karp wyciągnięty z wody. Pewnie się modlił, żeby buty przestały go cisnąć.

Gnuśny tłum martwo słuchał frazesów wydalanych bez przekonania przez prezesa. Kościół zadzwonił dzwonami, żeby zagłuszyć brak oklasków. Następnie prezes „Solidarności” Duda dokonał przemienienia się w byłego prezesa „Solidarności” Śniadka, bo poparł Kaczyńskiego i całą skrajną prawicę modlącą się o multipleks dla pontifexa Rydzyka.

Rozwścieczone masy greckie, hiszpańskie i pokrewne zajadle atakowały gmachy państwowe w Atenach, Madrycie, Barcelonie, Rzymie. Prezes Jarosław Kaczyński wykumał więc własnym rozumkiem, że kiedy ludzie zbiorą się na ulicy nabierają strasznych antyrządowych emocji. Nie przypuszczał, że tam emocje wyciągają ludzi na ulice a nie podstawione autokary. I że ludzie stając się tłumem nie nabierają przez to złości.

Tusk na tyle marnie rządzi, że zasłużył już sobie na opozycję przynajmniej takiego kalibru z jaką ja się biłem za czasów Jaruzelskiego.

Prezes Jarosław Budzik

Apsik obudź się Polsko do innych czynności sekscialnych. Potem wyszczaj się Polsko i zrób kupę formacyjną. Ruszaj ojczyzno na pielgrzymkę ulicami naszej bohaterskiej stolicy zlanej krwią powstańczą. Niechaj polska i katolicka platforma cyfrowa o. Rydzyka zrobi miazgę smoleńską z niemiecko-ruskiej Platformy Obywatelskiej.
- Babciu zawszona spod Mławy! Wzięła babcia jajko na twardo i przydreptała na haluksach z żylakami. Kuśtyka babcia w obronie ojczyzny, wiary przodków i tyłków księży. Czy babsko kupi elektroniczny różaniec do multipleksu ojca Rydzyka?
A było tak. Któregoś wieczoru Kaczyńskiemu stanął penis z podniecenia gdy zobaczył co zobaczył: wygłodzona ludność Grecji, Hiszpanii itp. wyszła na ulice obalać rządy, które wybrała. Pomyliła się Jarosławowi przyczyna ze skutkiem. Uznał, że jeżeli lud smoleński wyjdzie na ulice z krzyżami, pałkami, flagami i zdjęciami pomylonej Walentynowicz to od tego cała ludność poczuje się głodna i wściekłą.
PiS jest niecierpliwy. Nie może się już doczekać kryzysu gospodarczego w Polsce, wzrostu bezrobocia, obniżki płac i emerytur, bankructwa budżetu i ucieczki Tuska do Wehrmachtu.
Wywiesiłem na swoim płocie ostrzeżenie: Uwaga! Zły Żyd. Prawdziwym Polakom wstęp wzbroniony.

Urban na kolanach

 

Więcej filmików „NIE” na Facebooku oraz YouTubie

Kopanie trupów

Po aferze ze zwłokami Anny Walentynowicz intuicja mi podpowiada, że w sarkofagu prezydentostwa na Wawelu leży żołnierz radziecki wraz ze szkieletem wiernego konia.

Obrzezany kaktus w kroczu mi wyrośnie jeżeli sprawa się skończy na wykopaniu 96 trupów smoleńskich i wożeniu ich po kraju aby trafiły do właściwego grobu. Każdy będzie teraz podejrzany. Czyż ja jestem pewny, że na Powązkach Wojskowych w Warszawie mój tata dzieli grób z mamą? A może Urban-ojciec leży z obcą kobietą lub mamusia z przybłędą jak to lubili za życia? Przecież rodzona moja matka, wielka dama będąc szkieletem kość w kość jest podobna do najtańszej wywłoki. Tak samo zwątpi w groby bliskich znaczna część narodu polskiego i ekshumacje ogarną masy. Księża, zakłady pogrzebowe, kwiaciarnie zarobią na wykopkach, a też lud się ubawi urządzając ponowne stypy.

Jeżeli rząd nie chce, żeby cała energia społeczna poszła do grobów niech poprosi papieża, żeby zapewnił katolików, że na sądzie ostatecznym Wszechmogący wszystkim żywym i umarłym starannie zbada DNA. I absolutnie nie pomyli świątobliwej Anny Walentynowicz z czerwoną Różą Luksemburg.

Ustrój ślubny

Chrystus, który wisi na krzyżach zawsze ze skwaszoną miną, podobno dostał na krucyfiksie drgawek ze śmiechu, kiedy Kwaśniewski podszedł do ołtarza. Stało się to z okazji ślubu małej Kwaśniewskiej. Dla polskiego ludu najbardziej podniecającego wydarzenia od czasu katastrofy smoleńskiej. Eksprezydentówna niosła bowiem podobno na ciele toaletę wysadzaną kryształami Svarowsky’ego. Wiem, że mają one moc magiczną. Kilka lat temu jadłem kolację z panią Svarowsky i widziałem, że szkiełka z jej sklepów na całym świecie przemieniają się w brylanty na jej osobie.

Złośliwi plotkują, że Leszek Miller zakłada Stowarzyszenie Niezaproszonych na ślub Kwaśniewskiej. Z sondażu telefonicznego, który redakcja „NIE” urządziła wśród wszystkich 11 czytelników mojego tygodnika, wynika, że 87 proc. populacji Polski wolałoby być córką byłego prezydenta niż synem aktualnego premiera. Reprezentuję mniejszość. Gdybym miał 30 lat wolałbym ożenić się z Michałem Tuskiem, który potrafił pokazać ojcu środkowy palec.

Czym się różnią ustroje? W feudalizmie dziedziczyło się tytuł hrabiowski, dobra, czasem dostojeństwa. Na ogół poddaństwo i pańszczyznę. W socjalizmie dziedziczyło się mieszkanie, nazwisko, znajomość w KC i sklepie mięsnym. Teraz w kapitalizmie dziedziczy się majątek, znajomości, profesurę, zawód adwokata, aktora i lekarza, status celebryty i bytność na telewizyjnym ekranie. Co przyjemne nie trzeba czekać, aż zdechną rodzice.