Polityka

Spali idąc

W sobotę patrzyłem przez okno jak ulicami snuje się 100 tysięcy filetów jednej śniętej ryby. Filety nieco się scaliły zawodząc zachętę do imigracji „…z ziemi włooskiej do Poolski…”, bo też rdzenni Polacy robią pizzę jak mokradło. W tym czasie wódz Kaczyński stał już na mównicy i niemo ruszał ustami jak karp wyciągnięty z wody. Pewnie się modlił, żeby buty przestały go cisnąć.

Gnuśny tłum martwo słuchał frazesów wydalanych bez przekonania przez prezesa. Kościół zadzwonił dzwonami, żeby zagłuszyć brak oklasków. Następnie prezes „Solidarności” Duda dokonał przemienienia się w byłego prezesa „Solidarności” Śniadka, bo poparł Kaczyńskiego i całą skrajną prawicę modlącą się o multipleks dla pontifexa Rydzyka.

Rozwścieczone masy greckie, hiszpańskie i pokrewne zajadle atakowały gmachy państwowe w Atenach, Madrycie, Barcelonie, Rzymie. Prezes Jarosław Kaczyński wykumał więc własnym rozumkiem, że kiedy ludzie zbiorą się na ulicy nabierają strasznych antyrządowych emocji. Nie przypuszczał, że tam emocje wyciągają ludzi na ulice a nie podstawione autokary. I że ludzie stając się tłumem nie nabierają przez to złości.

Tusk na tyle marnie rządzi, że zasłużył już sobie na opozycję przynajmniej takiego kalibru z jaką ja się biłem za czasów Jaruzelskiego.

Prezes Jarosław Budzik

Apsik obudź się Polsko do innych czynności sekscialnych. Potem wyszczaj się Polsko i zrób kupę formacyjną. Ruszaj ojczyzno na pielgrzymkę ulicami naszej bohaterskiej stolicy zlanej krwią powstańczą. Niechaj polska i katolicka platforma cyfrowa o. Rydzyka zrobi miazgę smoleńską z niemiecko-ruskiej Platformy Obywatelskiej.
- Babciu zawszona spod Mławy! Wzięła babcia jajko na twardo i przydreptała na haluksach z żylakami. Kuśtyka babcia w obronie ojczyzny, wiary przodków i tyłków księży. Czy babsko kupi elektroniczny różaniec do multipleksu ojca Rydzyka?
A było tak. Któregoś wieczoru Kaczyńskiemu stanął penis z podniecenia gdy zobaczył co zobaczył: wygłodzona ludność Grecji, Hiszpanii itp. wyszła na ulice obalać rządy, które wybrała. Pomyliła się Jarosławowi przyczyna ze skutkiem. Uznał, że jeżeli lud smoleński wyjdzie na ulice z krzyżami, pałkami, flagami i zdjęciami pomylonej Walentynowicz to od tego cała ludność poczuje się głodna i wściekłą.
PiS jest niecierpliwy. Nie może się już doczekać kryzysu gospodarczego w Polsce, wzrostu bezrobocia, obniżki płac i emerytur, bankructwa budżetu i ucieczki Tuska do Wehrmachtu.
Wywiesiłem na swoim płocie ostrzeżenie: Uwaga! Zły Żyd. Prawdziwym Polakom wstęp wzbroniony.

Kopanie trupów

Po aferze ze zwłokami Anny Walentynowicz intuicja mi podpowiada, że w sarkofagu prezydentostwa na Wawelu leży żołnierz radziecki wraz ze szkieletem wiernego konia.

Obrzezany kaktus w kroczu mi wyrośnie jeżeli sprawa się skończy na wykopaniu 96 trupów smoleńskich i wożeniu ich po kraju aby trafiły do właściwego grobu. Każdy będzie teraz podejrzany. Czyż ja jestem pewny, że na Powązkach Wojskowych w Warszawie mój tata dzieli grób z mamą? A może Urban-ojciec leży z obcą kobietą lub mamusia z przybłędą jak to lubili za życia? Przecież rodzona moja matka, wielka dama będąc szkieletem kość w kość jest podobna do najtańszej wywłoki. Tak samo zwątpi w groby bliskich znaczna część narodu polskiego i ekshumacje ogarną masy. Księża, zakłady pogrzebowe, kwiaciarnie zarobią na wykopkach, a też lud się ubawi urządzając ponowne stypy.

Jeżeli rząd nie chce, żeby cała energia społeczna poszła do grobów niech poprosi papieża, żeby zapewnił katolików, że na sądzie ostatecznym Wszechmogący wszystkim żywym i umarłym starannie zbada DNA. I absolutnie nie pomyli świątobliwej Anny Walentynowicz z czerwoną Różą Luksemburg.