O życiu

Ustrój ślubny

Chrystus, który wisi na krzyżach zawsze ze skwaszoną miną, podobno dostał na krucyfiksie drgawek ze śmiechu, kiedy Kwaśniewski podszedł do ołtarza. Stało się to z okazji ślubu małej Kwaśniewskiej. Dla polskiego ludu najbardziej podniecającego wydarzenia od czasu katastrofy smoleńskiej. Eksprezydentówna niosła bowiem podobno na ciele toaletę wysadzaną kryształami Svarowsky’ego. Wiem, że mają one moc magiczną. Kilka lat temu jadłem kolację z panią Svarowsky i widziałem, że szkiełka z jej sklepów na całym świecie przemieniają się w brylanty na jej osobie.

Złośliwi plotkują, że Leszek Miller zakłada Stowarzyszenie Niezaproszonych na ślub Kwaśniewskiej. Z sondażu telefonicznego, który redakcja „NIE” urządziła wśród wszystkich 11 czytelników mojego tygodnika, wynika, że 87 proc. populacji Polski wolałoby być córką byłego prezydenta niż synem aktualnego premiera. Reprezentuję mniejszość. Gdybym miał 30 lat wolałbym ożenić się z Michałem Tuskiem, który potrafił pokazać ojcu środkowy palec.

Czym się różnią ustroje? W feudalizmie dziedziczyło się tytuł hrabiowski, dobra, czasem dostojeństwa. Na ogół poddaństwo i pańszczyznę. W socjalizmie dziedziczyło się mieszkanie, nazwisko, znajomość w KC i sklepie mięsnym. Teraz w kapitalizmie dziedziczy się majątek, znajomości, profesurę, zawód adwokata, aktora i lekarza, status celebryty i bytność na telewizyjnym ekranie. Co przyjemne nie trzeba czekać, aż zdechną rodzice.