Bez kategorii

jezusmialwiekszego

Myślenie na bidecie

Krótka historia mojego penisa (w spolszczeniu chuja).

Wpierw trudno go było uspokoić.

Później uruchomić.

Teraz znaleźć i wygrzebać, żeby umyć.

urban2

Przemyk – kto kłamał

Książka Urbana – zwierzenia miauczącego nosorożca

Tygodnik „Wprost” (nr 19) opublikował artykuł Cezarego Łazarkiewicza „Rząd i 300 funkcjonariuszy”. Autor streszcza moje propozycje postępowania po śmierci Grzegorza Przemyka 30 lat temu. Za „Wprost” podawano je na portalu „Gazety Wyborczej”.

W związku z tym ogłaszam, co mam na ten temat teraz do powiedzenia w książce „Jerzy Urban o swoim życiu rozmawia z Martą Stremecką”.

J.U.

- Z tym że jedna strona jest zdecydowanie mocniejsza.

- No, jest mocniejsza. Tylko że wciąż musi się bronić przed imputowanymi jej zbrodniczymi intencjami. W przypadku Przemyka nie jest prawdą, jak twierdziła Wolna Europa, że milicja zwinęła syna opozycyjnej poetki, żeby zastraszyć opozycję. Prawda jest taka, że milicja zwinęła brykającego, naćpanego chłopaka, który dokazywał w miejscu politycznie newralgicznym, czyli na placu Zamkowym, gdzie organizowano różne demonstracje, więc był pod szczególną ochroną. Chłopaka zwyczajnie zgarnęli do komisariatu. Co się tam działo, dokładnie nie wiadomo. Być może dalej brykał, być może nie brykał. W każdym razie dostał tak, jak bito w komisariatach. I jeszcze dziś się to zdarza. Przypuszczalnie dostał łokciem w brzuch. Tego rodzaju uderzenie jest niebezpieczne, ale nie wyraża woli zabicia. Jak pojechał do domu, jego matka też prawdopodobnie bagatelizowała jego stan. Po trzech dniach zmarł. Tak wyglądała rzeczywistość. Została jednak przedstawiona jako umyślne zabójstwo władzy, która przez mordowanie dzieci chce zastraszać opozycjonistów. Mordowanie dzieci jest tak nieładnym czynem, że władza, która nie morduje dzieci, musi się bronić. No i Kiszczak przedobrzył, tworząc tę całą bajkę o pogotowiu ratunkowym i pielęgniarzach. A dlaczego ja czułem, że to jest nieprawda? Można mi było wmówić wszystko, bo ja swoich śledztw nie prowadziłem, ale jak nagle Kiszczak na posiedzeniu rządu wręcza każdemu album ze zdjęciami z pogotowia, zobaczyłem, że coś jest nie tak. Normalnie rzecz biorąc, jak pobito kogoś na pogotowiu, nawet jeśli to miało jakąś otulinę polityczną, nie wzbudzało takiej aktywności ministra spraw wewnętrznych, żeby innym ministrom przynosił albumy ze zdjęciami. Śmierdziało to na odległość. Poszedłem nawet do Jaruzelskiego z propozycją, żeby zawiesić tych dwóch milicjantów podejrzanych o pobicie, bo w ten sposób pokażemy opozycji, że władza reaguje, a kadrom milicyjnym, że nie wolno tak postępować z niedorostkiem na komisariacie, że to jest nieregulaminowe. Ale nic takiego się nie stało.

- U Jaruzelskiego nic pan nie wskórał, to czemu dalej brnął pan w kłamstwo?

- Wtedy usprawiedliwiałem się sam przed sobą, że to kłamstwo sprowokowane przez zarzuty drugiej strony. Teraz wiem, że zrobiłem głupio.

urodzonypolityk

Generalski gen

Występując w „Kropce nad i” (TVN 24), Monika Jaruzelska, córka Generała, powiedziała, że rozważa karierę polityczną. I w rozmowie z Moniką Olejnik ukazała stosowne umiejętności. W wielu krajach rządzenie bywa dziedziczne, a córka gen. Jaruzelskiego ma geny władzy. Kiedy, rządząc Polską, ogłosi stan wojenny, nie uczyni tego z marsową miną ojca, lecz z tak czarującym uśmiechem, że naród zawoła: jeszcze, jeszcze, jeszcze…

rodzinatuskow

Błazeństwa polskiego premiera

Rosyjska agencja i radio „The voice of Russia” poprosiła mnie o pisemne wyjaśnienie jej odbiorcom dlaczego premier Tusk pozywa mnie do sądu. Oto komentarz, który przekazałem do Moskwy.

15 maja przed sądem w Warszawie rozpocznie się proces cywilny. Rządzący Polską premier Donald Tusk  pozwał tygodnik NIE który redaguję. Tusk twierdzi, że nieprawdziwymi o nim informacjami naraziliśmy go na „utratę zaufania niezbędnego do wykonywania funkcji premiera” i skrzywdziłem go. Adwokatka Tuska zapowiada, że premier pragnie osobiście przedstawić w sądzie swoje argumenty.

Wiadomość, że Tusk się ze mną procesuje wywołała ryk śmiechu w polskich portalach internetowych. Obraził się on bowiem o kawał pierwszokwietniowy podczas kiedy żarty i kłamstwa w tzw. prima aprilis są w Polsce starą powszechnie praktykowaną zabawą.

NIE napisało, że w marcu w czasie meczu Ukraina-Polska rozegranego w Warszawie przy pomocy mikrofonów kierunkowych podsłuchiwaliśmy rozmowy w loży Tuska. Np. premier mówi: Kanclerzem Niemiec bym był. Po nogach by całowali. A i w piłkę lepiej”. Tusk o kontrkandydacie na szefa swojej partii: „Grzesiu będzie startował, obiecuje, pogra, we mnie nie uderzy (…), teatrzyk musi odegrany zostać”. O byłym prezydencie Kwaśniewskim: „Patrz jaki chujek opalony” i temu podobne.

Jeszcze przed 1 kwietnia rzecznik rządu minister Graś ogłosił, że rzekomy podsłuch to „dość mało śmieszny i żenujący żart primaaprilisowy”. Zaraz potem ja publicznie potwierdziłem, że to żart. Kancelaria Premiera ogłosiła apel o nierozpowszechnianie kłamstw tygodnika NIE. 5 kwietnia opowiedzieliśmy szczegółowo, że był to kawał a zdjęcie naszej aparatury podsłuchowej przedstawiało białoruską zabawkę.

W 6 dni później do sądu wpłynął pozew Tuska. Żąda on tylko tego, żebyśmy ogłosili, iż dialogi na trybunie były nieprawdziwe. A ja to bez procesu wcześniej zrobiłem dwukrotnie. No i żebym go przeprosił, choć za żarty z okazji 1 kwietnia się nie przeprasza. Tym wszystkim premier sam się bardziej ośmiesza niż my jego ośmieszyliśmy naszym dowcipem.

Zabawna ta historyjka i idiotyczny proces Tusk-Urban ma jednak poważne, polityczne drugie dno. Szkodliwa dla Tuska jego reakcja na żart stanowi jeden z wielu objawów tego, że władca Polski szamoce się i traci głowę. To niebezpieczne dla tego kraju gdyż głównym konkurentem Tuska do władzy jest Jarosław Kaczyński, nacjonalista, sojusznik katolickiego kleru, miłośnik represji, wróg demokracji, Rosji i dalszego integrowania się Unii Europejskiej. Patron oskarżeń, że jego brata – prezydenta pod Smoleńskiem zamordowali Putin i Tusk.

Donald Tusk wściekł się na nasz żart nie dlatego, że nie ma poczucia humoru. Ubodło go strasznie, że polska opinia publiczna odzwierciedlana w internecie od razu uwierzyła w to, że premier i jego otoczenie rozmawiają językiem pijanych chamów wrzeszczących i bijących się na meczach. Narodu mającego już tak kiepskie wyobrażenie o swoim władcy nie można pozwać do sądu. Ja mam więc na procesie zastąpić większość Polaków.

probazartu

Moje primaaprilisy

Mając za pretekst proces wytoczony mi przez Tuska o żart primaaprilisowy, pochwalić się mogę wielkim dorobkiem primaaprilisowym. Najgłupszy i najstraszniejszy w skutkach zrobiłem w latach 50. w „Po prostu”. Elegancka Warszawa ubierała się wówczas na targu z używaną odzieżą amerykańską zwanym „Ciuchy”. Podałem, że znaleziono tam pchły zarażone dżumą, które błyskawicznie się rozmnażają i skaczą po całym towarze. Panie paliły swoją garderobę, „Ciuchy” opustoszały, związane z nimi gangi obiecywały mi śmierć.

1 kwietnia 1945 r., gdy zainteresowanie Polaków skupiało się na froncie w Niemczech, podałem do agencji informacyjnej Polpress, że Japonia skapitulowała. Wiadomość nadano, potem wycofano.

W latach 70. wysłałem Mieczysława Rakowskiego, szefa „Polityki”, do stadniny koni w Janowie na rzekomą uroczystość nadania klaczy wyścigowej imienia Polityka.

W latach 50. doprowadzałem do omdlenia moją szefową, donosząc w podrobionym piśmie, że w hotelu zgwałciłem pokojówkę i wyrzuciłem przez okno ją i meble.

W latach 90. podaliśmy w „NIE”, że odkupiliśmy od spadkobierców prawa autorskie do Mazurka Dąbrowskiego. Każde wykonanie hymnu wymaga więc mojej zgody i opłaty. Jeszcze po miesiącach jednostka wojskowa prosiła o zgodę i informację, ile za to się należy. Na nagrobku proszę wyryć: zmęczony żartami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Last minute

Dostałem zakaz pokazywania się w YouTube, gdzie moje krótkie filmy osiągnęły około 5 milionów widzów. Skasowano je wszystkie. Powodu nie podano. Następnie przywrócono. Impulsem do wahań była moja filmowa zachęta do czytania książki „Jerzy Urban” sporządzonej przez Martę Stremecką z wydawnictwa „Czerwone i czarne”. Osobom, które książki nie przeczytają groziłem odmową stosunku seksualnego. Towarzysze i Obywatele! Jestem dumny, że groźba niewpuszczenia do mojego łóżka potraktowana została choć przez chwilę jak terroryzm.

Przy okazji informuję z całym szacunkiem, że groźne skretynienie dopadło władającego nami premiera Tuska, który osobiście pozwał mnie do sądu. O co nie powiem, żeby nie płoszyć tej zwierzyny. Tusk będzie trzynastym polskim premierem, którego poznam osobiście, ale pierwszym poznanym w sądzie.

Miejsce i termin publicznego ośmieszania się Prezesa Rady Ministrów Aleja Solidarności 127 w Warszawie, sala 206, godz. 10.15 – 15 maja br.

Jerzy Urban

Nagły atak cenzury

Informujemy, że konto Tygodnik NIE na YouTube zostało usunięte. Szukajcie nas na kanale Jerzy Urban. NIE damy się!

takbedzietaniej

Raz kozie śmierć

Przeczytałem, że najazd na Irak kosztował Stany Zjednoczone do tej pory 9 bilionów dolarów to znaczy 9 milionów milionów. Zważywszy na efekty powiedzieć można, że tyle kosztowało zabicie Saddama Husajna. Raczej opłacałoby się, żeby żył. Warto byłoby zrobić ranking najdroższych zgonów. Sądzę, że na czele byłaby śmierć Chrystusa. Rachunek za ukrzyżowanie płaci się już przez 2013 lat. Drugi byłby Hitler. Trzeci Husajn. Ben Laden też znalazłby się chyba w pierwszej dziesiątce. W Polsce największe koszty spowodowała gwałtowna śmierć Lecha Kaczyńskiego, który wysadził się trotylem w samolocie, aby naród mógł zapamiętać, że był taki prezydent.

 

donaldzjedzsnickersa

Urban Tuskowi

Zapytany o prawdziwość dialogów dygnitarzy oglądających mecz z Ukrainą przytoczonych w artykule redaktorów Jarugi i Marszała na 3 stronie NIE pt. „Tusk na podsłuchu” min. Graś odpowiedział, że to prima aprilis. I ocenił ujemnie nasz udany żart. Zmyślona relacja zrobiła w mediach karierę chociaż dygnitarze gaworzyli nieciekawie. Widocznie fascynuje samo przystawianie ucha do ust bogów.

Następnie premier na stronie rządowej w internecie ogłosił, że przytoczone w NIE rozmowy „nie miały miejsca”. Są „rażącym kłamstwem” i Tusk podejmie kroki prawne. Niechybnie będą to małe kroki człowieka, ale wielkie kroki ludzkości. Premier bardziej sam się ośmiesza niż nasz udany żart primaaprilisowy jego.

Donaldowi Tuskowi polecam też artykuł na stronie pierwszej tego wydania NIE, z 29 marca do 4 kwietnia pt. „Jezu wstydź się”. Zawiera on samą prawdę o tym, że kościelny Caritas chłonie pieniądze od państwa i ludzi na pomoc ubogim, a następnie okrada potrzebujących. Jest to ważniejsze niż ego premiera przeczulonego w trosce o swój majestat.

pedofiletak

Szanowni Panowie Geje!

Wałęsa skarżył się w telewizji, że przez was stracił 70 tys. dolarów gdyż odwołano jego dwa zakontraktowane już występki. Nie chcą widzieć homofoba. Zróbmy składkę na Wałęsę to zmieni światopogląd.