urban_blog_wiaterCzytam książkę „Kolaboranci” o współpracy Hollywood z hitlerowskimi władzami Niemiec, a pośrednio z samym Adolfem. Był on namiętnym widzem amerykańskich filmów opiniującym je swojemu dworowi. Przy tej lekturze uderzył mnie uniwersalny problem dysproporcji między rodzajami posiadanej mocy. Naziści potrafili cenzurować filmy z USA, i to te rozpowszechniane wszędzie, nie tylko w III Rzeszy. Umieli także (co nie było łatwe) zamordować ponad 5 milionów europejskich Żydów. Jednocześnie nie starczyło im mocy, żeby z ekranów usunąć twarze żydowskich aktorów, a z napisów czołowych niearyjskich nazwisk wykonawców, reżyserów, producentów, scenarzystów, kompozytorów muzyki. Zdołali tylko żydowskość swoich uciech lekko zawoalować. Moc i niemoc stanowią właściwość każdej władzy.