Daniszewska pogłaskała psa sąsiadów i Azor to wyczuł. Ma depresję z zazdrości. Ja nie. Daniszewska zeszczuplała do swojej normy z czasów studenckich i wraca do dawnych sukien i kochanków. Suknie odnajduje w szafie, a kochanków na cmentarzach i w hospicjach. O Daniszewskiej mówią w Białymstoku, że straciła dziewictwo jako uczennica, zgwałciwszy kolegę z niższej klasy. Tak go to zraziło do kobiet, że został potem księdzem.

W naszym ogrodzie obrodziły jakieś ohydne ślimaki niejadalne. Zbiera się je i robi im Jedwabne bez stodoły. Do ogrodu trzeba codziennie kupować świeże kwiaty. Na obiad jak zwykle kaszanka. Oczywiście Azor ma ekologiczną cielęcinę z ekologicznego cielęcia hodowanego bezstresowo. Czytam biografię Himmlera – opowieść o tym, do czego można dojść ciężką pracą. Na drzewach u nas pracuje artysta malarz. Przemalowuje niezamieszkałe domki dla sikorek na pałace dla sikorek. Kolumny doryckie je zanęcą. Daniszewska przestała szukać wszy na swojej głowie. Z okazji minionego Dnia Dziecka zaprosiła wnuki na kaszankę. Boli głowa od wrzasków ptaków – taki los mieszczucha, który mieszka za miastem. Daniszewska postanowiła pić wieczorami o pół litra wódki mniej niż dotychczas i na ogół trzyma się tej reszty. Azor jest w ogóle niepijący, ale adoptowani często są wyrodkami. Tłumaczy się tym, że psy nie piją. Gadanie. Abstynent nie może być przyjacielem człowieka. Ja na starość piję szprycer: czystą rozcieńczoną wodą. Za młodu czystą popijałem wodą tak, że różnica nie jest wielka. Jak Daniszewska jest pijana, to mówi, że mnie kocha, a jak trzeźwa, to żebym mył zęby. Nie szczędzę jej więc wódki.