Uprzejmie donoszę
16 maja 2013
Hallo federalny wywiad rosyjski? Mówi wasz ochotniczy przyjaciel Urban z Polski. Czy chcecie mieć pełny album fotografii funkcjonariuszy polskiego wywiadu? Trzeba za łapówki załatwić pracę na jeden miesiąc Rosjanom w około 40 stacjach benzynowych firmy Statoil w Polsce. Chwilowi wasi współpracownicy nie muszą mówić po polsku ani mieć polskich dokumentów. To mogą być zwykli turyści po jednodniowym przeszkoleniu w laniu benzyny. Muszą oni tylko kopiować te paliwowe karty identyfikacyjne, które są osobno numerowane i zabezpieczone jednym numerem PIN. Fotografować też użytkowników kart i ich samochody. Uwaga. Na kartach tych nie ma danych klienta. Cena rozpracowania polskiego wywiadu nie przekroczy 200 tys. zł czyli 2 mln rubli.
Przemyk – kto kłamał
8 maja 2013
Książka Urbana – zwierzenia miauczącego nosorożca
Tygodnik „Wprost” (nr 19) opublikował artykuł Cezarego Łazarkiewicza „Rząd i 300 funkcjonariuszy”. Autor streszcza moje propozycje postępowania po śmierci Grzegorza Przemyka 30 lat temu. Za „Wprost” podawano je na portalu „Gazety Wyborczej”.
W związku z tym ogłaszam, co mam na ten temat teraz do powiedzenia w książce „Jerzy Urban o swoim życiu rozmawia z Martą Stremecką”.
J.U.
- Z tym że jedna strona jest zdecydowanie mocniejsza.
- No, jest mocniejsza. Tylko że wciąż musi się bronić przed imputowanymi jej zbrodniczymi intencjami. W przypadku Przemyka nie jest prawdą, jak twierdziła Wolna Europa, że milicja zwinęła syna opozycyjnej poetki, żeby zastraszyć opozycję. Prawda jest taka, że milicja zwinęła brykającego, naćpanego chłopaka, który dokazywał w miejscu politycznie newralgicznym, czyli na placu Zamkowym, gdzie organizowano różne demonstracje, więc był pod szczególną ochroną. Chłopaka zwyczajnie zgarnęli do komisariatu. Co się tam działo, dokładnie nie wiadomo. Być może dalej brykał, być może nie brykał. W każdym razie dostał tak, jak bito w komisariatach. I jeszcze dziś się to zdarza. Przypuszczalnie dostał łokciem w brzuch. Tego rodzaju uderzenie jest niebezpieczne, ale nie wyraża woli zabicia. Jak pojechał do domu, jego matka też prawdopodobnie bagatelizowała jego stan. Po trzech dniach zmarł. Tak wyglądała rzeczywistość. Została jednak przedstawiona jako umyślne zabójstwo władzy, która przez mordowanie dzieci chce zastraszać opozycjonistów. Mordowanie dzieci jest tak nieładnym czynem, że władza, która nie morduje dzieci, musi się bronić. No i Kiszczak przedobrzył, tworząc tę całą bajkę o pogotowiu ratunkowym i pielęgniarzach. A dlaczego ja czułem, że to jest nieprawda? Można mi było wmówić wszystko, bo ja swoich śledztw nie prowadziłem, ale jak nagle Kiszczak na posiedzeniu rządu wręcza każdemu album ze zdjęciami z pogotowia, zobaczyłem, że coś jest nie tak. Normalnie rzecz biorąc, jak pobito kogoś na pogotowiu, nawet jeśli to miało jakąś otulinę polityczną, nie wzbudzało takiej aktywności ministra spraw wewnętrznych, żeby innym ministrom przynosił albumy ze zdjęciami. Śmierdziało to na odległość. Poszedłem nawet do Jaruzelskiego z propozycją, żeby zawiesić tych dwóch milicjantów podejrzanych o pobicie, bo w ten sposób pokażemy opozycji, że władza reaguje, a kadrom milicyjnym, że nie wolno tak postępować z niedorostkiem na komisariacie, że to jest nieregulaminowe. Ale nic takiego się nie stało.
- U Jaruzelskiego nic pan nie wskórał, to czemu dalej brnął pan w kłamstwo?
- Wtedy usprawiedliwiałem się sam przed sobą, że to kłamstwo sprowokowane przez zarzuty drugiej strony. Teraz wiem, że zrobiłem głupio.
Generalski gen
6 maja 2013
Występując w „Kropce nad i” (TVN 24), Monika Jaruzelska, córka Generała, powiedziała, że rozważa karierę polityczną. I w rozmowie z Moniką Olejnik ukazała stosowne umiejętności. W wielu krajach rządzenie bywa dziedziczne, a córka gen. Jaruzelskiego ma geny władzy. Kiedy, rządząc Polską, ogłosi stan wojenny, nie uczyni tego z marsową miną ojca, lecz z tak czarującym uśmiechem, że naród zawoła: jeszcze, jeszcze, jeszcze…




